Lato
to okres bez wytchnienia dla każdego pracowitego gospodarza. Na polu
pracy jest bezliku. A i przy gumnie i inwentarzu roboty niemało.
Adfalth Envere był pracowitym gospodarzem.
Pod
wieczór udał się na poletko, co to je miał pod lasem, aby
sprawdzić, jak idą zbiory kukurydzy i czy pachołki nie zanadto są
opieszałe i do roboty się przykładają. Pachołki, jak to
pachołki, cały dzień przepędziły na próżniactwach, a tu
wszędzie dojrzałe kolby wznoszą się ku słońcu, dopraszając się
o zerwanie.
Dwie
godziny Adfalth beształ ich i klął na czym świat stoi. Gdy w
końcu rozpędził wszystkich na cztery świata strony, okazało się,
że już dawno po zmroku. Został sam i już miał wrócić na
folwark, kiedy dziwne zjawisko przykuło jego uwagę. Mgła.
Gęsta
i biała jak mleczna zupa, z którą czekała w domu jego kobieta,
mgła osiadła na polu. Dziwne to było o tej porze roku, w tak
upalny dzień, a bo i wszak deszczu dawno nie było, a w okolicy
jeziorka czy innych błotek próżno szukać. Adfalth nie widział
dalej niż na kilka kroków, ale wiedział już, że nie był sam. W
duchy uwierzył zbyt późno.
Znaleźli
go rano. Uzdrowiciel z miasta sprowadzony powiedział, że potknął
się, rozbił głowę o polny kamień i wykrwawił się w ciągu
kilku godzin. Właśnie powolną śmiercią tłumaczył grymas
przerażenia zastygły na twarzy nieboszczyka.
Rolnicy
są
przerażeni. Ostatnio coraz częściej ich pola uprawne odwiedza
przerażająca zjawa, okrzyknięta przez gmin mianem „Siewcy”.
Widmo najczęściej, mimo iż sieje wokół grozę, nie bywa
agresywne. Czasem uszkodzi w jakiś sposób uprawy, czasem porwie
wieprzka albo nawet jałówkę. Czasem jednak jest gorzej. Wpierw
stary włóczęga, któremu serce nie wytrzymało, teraz biedny
Adfalth Envere z rozbitą głową. Czy znajdą się bohaterowie,
którzy uwolnią nasze pola od tej zabłąkanej duszy? |